Głos w sprawie Puszczy

pobierz artykuł jako PDF lub Drukuj

Awantura wokół wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej trwa i pięknie się rozwija. Nie wygląda na to, aby szybko pojawiło się jakieś sensowne rozwiązanie tego konfliktu, ani żeby zwaśnione strony były gotowe do jakiegokolwiek kompromisu. Co więcej, rzecz stała się już nie tylko „przyrodnicza”, czy „gospodarcza” – lecz polityczna. Społeczeństwo jest obdzielane sprzecznymi komunikatami – a to, że trzeba ciąć, bo inaczej nie zatrzyma się gradacji kornika i zagrożona zniszczeniem będzie reszta Puszczy, albo, że przyroda obroni się sama, a leśnicy „tną 100-letnie drzewostany w ostatnim naturalnym lesie Europy” dla własnych korzyści, bo to drewno drogo sprzedają i zarabiają w ten sposób jakieś gigantyczne  pieniądze. Fakt, tanio go nie sprzedają, ale to oddzielna sprawa.

W medialnych przekazach co jakiś czas pojawia się też wątek przemysłu drzewnego, zwykle jako tego, co popiera cięcie Puszczy, bo też na tym drewnie zarabia. Ale my – przedsiębiorcy drzewni – nie chcemy być jakąkolwiek stroną w tym konflikcie, choć nas też on dotyka. I to właśnie jest przyczyna zabrania przez nas głosu. Dotąd tego unikaliśmy, bo przecież przerabiamy, a nie hodujemy drewno i na sprawach przyrodniczych się nie znamy. Może jedynie, mając stały kontakt ze środowiskiem leśnym, wiemy o nich nieco więcej niż przeciętny obywatel, ale roli ekspertów odgrywać tu nie możemy i nie będziemy. Możemy za to powiedzieć coś o drzewnym biznesie i o tym, jakie ma dla niego znaczenie drewno z Puszczy.

A więc po pierwsze – ile jest tego drewna i ile jest ono warte. Brak jest niestety dokładnych danych ile zaatakowanego przez korniki świerka dotąd w nadleśnictwach na terenie Puszczy (a więc poza Białowieskim Parkiem Narodowym) wycięto i sprzedano. Załóżmy więc hipotetycznie, że docelowo mowa jest o ok. 500 tys. m3. Z tego przyjmijmy szacunkowo ok. 2/3, czyli 330 tys. to zapewne tzw. drewno wielkowymiarowe (głównie tartaczne) warte, przy cenie ok. 231 za 1 m3 osiąganej obecnie na lokalnych aukcjach, ok.76 mln zł. Reszta, to drewno tzw. średniowymiarowe (a więc głównie cienkie, tzw. papierówka) warte, przy cenie ok. 128 zł/m3, ok. 22 mln zł. Tymczasem w lasach w Polsce, tylko tych zarządzanych przez Lasy Państwowe rocznie pozyskuje się i sprzedaje aż 40,5 mln m3 drewna okrągłego, licząc łącznie wielkowymiarowe, średniowymiarowe itp. Pomijam tu stosunkowo małą ilość drewna pochodzącego z lasów prywatnych, komunalnych, gminnych itp. Te 40 mln m3 w dyspozycji LP jest warte ok. 8,5 miliarda zł i tyle pewnie wpłynie do ich kasy. Jak więc łatwo policzyć, wartość drewna z Puszczy, w odniesieniu tylko do LP, to oczywiście spora kwota, ale zaledwie 1,15 % pieniędzy, które zarabiają na całej gospodarce drewnem. Ale dla nas – przemysłu drzewnego – jest ważniejsze, że ilość drewna pochodzącego z omawianych cięć w Puszczy może maksymalnie stanowić też  tylko 1,15 % drewna trafiającego do przemysłowego przerobu (bo nie całe 40 mln m3 tam trafia, lecz jest to ok. 33 mln m3).  Znów - nie jest to kwota bez znaczenia, ale czy może mieć kluczowe znaczenie dla całego polskiego przemysłu drzewnego ? Na pewno nie, choć zaznaczam tu, że na lokalnym rynku drewno to jest z pewnością istotne.

Nie należy przez to rozumieć, że przemysł drzewny nie jest tym surowcem zainteresowany, bo jest. Jest, bo ma ogromne, nie wykorzystane możliwości przerobu. Do ich zbudowania zachęciły go same Lasy Państwowe, tworząc i utrzymując od wielu lat, do dziś, specjalną pulę drewna sprzedawanego tylko inwestorom zwiększającym moce przerobowe. Doprowadziły do tego, że ten skumulowany wzrost, oficjalnie zarejestrowany przez LP, przekroczył pułap pozwalający na przerób co roku dodatkowych 20 mln m3 drewna okrągłego ! A wspomniana pula „drewna inwestycyjnego”, to corocznie tylko od 0,6 do 2,5 mln m3 (w 2017r. – 2,14 mln m3).  Sens tego rozwiązania sprowadza się więc tylko do tego, że dzięki LP dramatycznie zwiększył się popyt na drewno, co przy o wiele za niskiej podaży musi prowadzić do znaczącego wzrostu cen. Tracą na tym przedsiębiorcy, zyskują Lasy Państwowe i to bez wysiłku. Na swój sposób genialne, ale i perfidne. A perfidne dlatego, że w lasach zarządzanych przez PGL Lasy Państwowe (i nie mówimy tu o nadleśnictwach w Puszczy Białowieskiej) tkwią i marnują się ogromne, nie wykorzystywane zasoby drewna, których one nie eksploatują, wbrew zasadom racjonalnej gospodarki leśnej. Za to oczywiście w zgodzie z licznymi przepisami i instrukcjami, bo każdy urzędnik (przypomnę, że leśnicy to też urzędnicy państwowi) przede wszystkim musi czuć się bezpiecznie. Te przepisy aprobuje minister środowiska, na pewno nie bez wiedzy i udziału samych leśników. Efekt? Kontrola Najwyższej Izby Kontroli przeprowadzona w 2015r. ujawniła, że ilość tzw. drzewostanów przeszłorębnych (czyli takich, które dawno powinny być ścięte, a na ich miejscu posadzony młody las)  w lasach gospodarczych pod zarządem LP, to przeszło 434 tysięcy hektarów. Zgromadziło się na nich już  160 mln m3 drewna o wartości rynkowej sięgającej aż 21,9 miliardów zł (dane z 2013r.) ! I nawet jeśli część z tych obszarów obejmuje strefy ochronne, drzewostany nasienne itp. to generalnie mówimy tu właśnie o lasach gospodarczych – czyli po prostu plantacjach drzew, sadzonych kiedyś z podstawowym celem – pozyskania z nich drewna. Jeśli tego się nie zrobi, to taki las, zwykle jednogatunkowy i jednowiekowy, popada w kłopoty. Zbyt stare drzewa są bowiem jak każdy stary organizm podatne na różne choroby. Już nie rosną, a za to atakują je grzyby, owady itd. Na pewno w części dotyczy to również drzewostanów puszczańskich w nadleśnictwach Puszczy Białowieskiej, lecz najbardziej spektakularny przykład daje inny rejon kraju – Beskid Śląski i Żywiecki. Tamtejsze drzewostany świerkowe od lat zamierają masowo, też niszczone przez kornika, jak te w Puszczy. Dlaczego ? Otóż posadzili je, czasem jeszcze w XIX wieku, ówcześni właściciele tych terenów Habsburgowie, jako surowcowe zaplecze śląskich kopalni, czyli z przeznaczeniem głównie na stemple i podpory. W tym celu wystarczy, aby eksploatowany las miał 60-80 lat. Minęło jednak lat dwa razy tyle i las zaczął umierać. Masowo. Wycięto tam już interwencyjnie ogromną ilość suchych drzew – szacunkowo ok. 5 mln m3 i to nie koniec. Dziś z beskidzkich szczytów turyści mogą podziwiać szerokie widoki – las ich nie zasłania, już go nie ma. Gdzie więc byli przez lata gospodarze tych terenów – polscy leśnicy ? Dlaczego nie zaczęli w porę przebudowy tych monokulturowych drzewostanów ? Czemu nikt nie zareagował, gdy najlepszy jakościowo świerk w Polsce zamieniał się w o wiele mniej warty posusz ?

Wracając do spraw Puszczy trzeba więc powiedzieć, że zapewne leśnicy chcą tu uniknąć podobnego scenariusza. Czy jednak w tym wypadku słusznie czynią, nie nam rozstrzygać. To co nie ulega wątpliwości, to fakt, że na pewno nie o drewno tu chodzi. Leśnicy, gdyby tylko zechcieli, bardzo łatwo i w o wiele większym stopniu mogą zwiększyć cięcia w całej reszcie kraju, tylko z korzyścią dla zdrowotnego stanu lasów. I na pewno bez takich awantur, które dziś widzimy. Nawet, jeśli dziś blokuje to ten czy inny przepis, co za problem, aby go zmienić ? Nie takich zmian jesteśmy świadkami. A gospodarka leśna, której zasady pozwalają na zmarnowanie mienia państwowego ogromnej wartości (bo takim mieniem jest drewno z lasów Skarbu Państwa, zarządzanych przez LP), na pewno wymaga zmian. Jakich, dawno wiadomo. Reprezentanci przemysłu drzewnego od lat o nich mówią, niestety z niewielkim skutkiem. Oczywiście przemysł ten by na nich zyskał, mógłby lepiej wykorzystać swe moce przerobowe, więcej wyprodukować wyrobów z drewna i na tym zarobić. I o to chodzi w normalnej gospodarce. Już dziś polscy producenci drzewni i meblarze zatrudniają przeszło 310 tysięcy osób. Produkcja na bazie drewna odpowiada za 9% wartości sprzedaży całej krajowej produkcji przemysłowej. Dajemy polskiej gospodarce 3% PKB, podczas gdy w Unii Europejskiej średnio jest to ok. 1,4 % - przeszło 2 razy mniej. Wartość dodana w produktach przemysłu drzewnego nawet 12-krotnie przewyższa wartość zużytego do produkcji surowca drzewnego, ale bez tego ostatniego nie powstanie. Czyż więc nie warto lepiej wykorzystać potencjał polskich lasów, dziś w sporej części marnotrawiony, i dać gospodarce narodowej jeszcze więcej korzyści, miejsc pracy, pieniędzy z podatków itd. ? Wcale nie trzeba w tym celu sięgać do lasów o szczególnej wartości – przyrodniczej, krajobrazowej, ochronnej, takich za jakie środowiska ekologiczne uznają wszystkie puszczańskie. Jest dość typowych drzewostanów gospodarczych.

I jeszcze jedna kwestia na koniec, co nie znaczy, że jest ona mniej ważna. Otóż drewno to materiał ewidentnie ekologiczny, o czym łatwo zapominają właśnie ekolodzy. To surowiec zużywany przez ludzi do tysiącleci a nadal dostępny – bo jest odnawialny, czego nie można powiedzieć o surowcach kopalnych. Czy może ktoś z kolegów ekologów woli podłogi z PCV od podłóg z drewna ? Albo preferuje okna z tworzyw sztucznych ? Nie podoba się komuś dom z drewnianych bali i woli murowany ? Nie docenia faktu, że każdy produkt z drewna, zwłaszcza długo użytkowany, to swoisty magazyn ogromnych ilości CO2 które kiedyś wchłonął las? Dodam, że ten wycięty las ma natychmiast swego następcę, który dalej akumuluje CO2.

Jeśli więc z dobrodziejstw lasu i zalet drewna ludzie mają korzystać, to proszę – nie traktujcie każdego zrębu w lesie i każdego wywożonego z lasu drzewa jako gwałtu na naturze. Jest wręcz przeciwnie, jeśli tylko kontrolujemy cały proces, od sadzenia do wycinki lasu. I nie przekazujmy społeczeństwu fałszywych sygnałów i wiedzy, w rodzaju „zbrodnią jest wycinanie 100-letnich drzew”. Może warto ludziom powiedzieć, że zgodnie z obowiązującymi zasadami, przeciętny wiek rębności dla sosny to ok. 110 lat, a dla dębu – może być nawet 180 lat, zależy to od siedliska. Czy leśnicy powinni więc wycinać drzewostany wcześniej, gdy są jeszcze w fazie wzrostu i rozwoju ? To dopiero byłoby marnotrawstwo.

Bogdan Czemko
Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego

 

Strona 1 z 1

Polecane oferty:

OKLEINIARKA BIESSE
OKLEINIARKA BIESSE
Nowe Palety bez znaku, 1 klasa!
Nowe Palety bez znaku, 1 klasa!
Zlecę przewóz Db S2a z Nadl. Lutówko
Zlecę przewóz Db S2a z Nadl. Lutówko